Nie święci garnki lepią

O wychowaniu mówi się nieraz, że jest sztuką. Ważne by pamiętać, że zarezerwowana nie tylko dla artystów.

Kolejny Tydzień Wychowania. Tym razem pod hasłem "Prawda fundamentem wychowania"... To może dorzucę swoje trzy grosze.

Szkoła podstawowa w zakłamanych czasach Gierka? Dziś bylibyśmy zrozpaczeni demoralizacją młodych, jaki ten stan rzeczy musiał rodzić. Z jakichś bliżej nieznanych mi powodów nie było jednak wcale tak źle. Choć byliśmy  dziećmi z podstawówki. Owszem, śpiewaliśmy na akademiach „Socjalistycznej, biało czerwonej serca i myśli i uczuć żar”, ale nie przypominam sobie, by którykolwiek z moich kolegów traktował to poważnie. Cała ta socjalistyczna otoczka była dla nas jak mrugnięcie okiem – wiemy, rozumiemy, ale wiemy też i rozumiemy, że prawdziwe życie to co innego. Dzieci z podstawówki. Może to zasługa naszych nauczycieli? Nie przypominam sobie, by którykolwiek próbował krytykować ustrój socjalistyczny. Ale większość z nich była po prostu dobrymi, lubiącymi nas ludźmi. W takiej atmosferze udawało nam się stawać może nie zaraz aniołami, ale na pewno ludźmi niespecjalnie wierzącymi w hasła realnego socjalizmu.

W szkole średniej było już chyba gorzej. Pierwsza klasa – późny Gierek – więc zaraz zaczęły się próby wpisania nas hurtem do organizacji młodzieżowych. Ale w socjalizm też nikt jakoś nam wierzyć nie kazał. Nawet jeśli – jak to bywa z ideowcami – sam był do niego przekonany. Zresztą swój rozum każdy z nas miał. Jak to młodzi. Łatwo wyczuwaliśmy co jest autentyczne, a co jest tylko gra pozorów, w której wszyscy zmuszeni byliśmy żyć...

Pamiętając o tych swoich doświadczeniach i dodając te, które zdobyłem ucząc przez 14 lat w różnych szkołach myślę, że obawy niektórych katastrofistów, iż wkrótce  szkoła całą młodzież nam zdemoralizuje są mocno przesadzone. Nie wiem jak to jest, ale i dzieci, a już zwłaszcza młodzież swój rozum mają. Nachalna indoktrynacja może przynieść w nich skutek odwrotny od zamierzonego. I szybko nauczą się odróżniać ziarna od plew. Już bardziej obawiałbym się o demoralizację dorosłych. Tak tak, ich łatwiej zaszantażować. Wyrzuceniem z pracy, zamknięciem możliwości awansu. Albo choćby – subtelniej – przypomnieniem ich własnych grzechów...

W tym kontekście warto chyba pamiętać, że wychowanie – owszem – jest sztuką. Ale nie jest to zajęcie, którego imać się powinni tylko różni wirtuozi i specjaliści. Do tego całkiem dobrze nadaje się każdy z nas. Sposoby? Ich znajomość często przynosi więcej szkody niż pożytku. Za to trzeba paru cech charakteru: umiejętności słuchania, co mówią inni (a nie zakładanie, że z góry wiemy co powiedzą), szacunku dla tych, którzy myślą inaczej (prawdziwego szacunku, nie pustych deklaracji), a przy tym trzeba być dobrym, uczciwym, prawym człowiekiem. I tyle.

Proste, prawda? Wystarczy dobrze wychować samego siebie i już będzie z górki! Sęk w tym, że nieraz chcemy wychowywać do wartości, które sami mamy... jak to się mówi... w głębokim poważaniu.  Wtedy zaczynają się schody....

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • trup
    17.09.2014 10:41
    cyt(Pamiętając o tych swoich doświadczeniach i dodając te, które zdobyłem ucząc przez 14 lat w różnych szkołach myślę, że obawy niektórych katastrofistów, iż wkrótce szkoła całą młodzież nam zdemoralizuje są mocno przesadzone. Nie wiem jak to jest, ale i dzieci, a już zwłaszcza młodzież swój rozum mają )- a teraz moje trzy grosze - za czasów gierkowskich albo i wcześniej - ksiądz i nauczyciel to były osoby których sie poważało , niestety ale właśnie indoktrynacja z lat terażniejszych odwróciła to wszystko na opak . Rozum młodych kształtuje internet , komóra , komputer (oczywiście nie wszystkich , ale tak w osiemdziesięciu procentach na pewno).Dlatego dokładnie teraz potrzeba wirtuoza albo mistrza który potrafiłby w sposób możliwy do przyjęcia dla młodych przekazać wartości moralne (te dodatnie).Na pewno jednym ze sposobow jest nasza postawa prawego człowieka - ale jest to postawa pokornego mistrza .- słowa ucza przykłady pociągają - gdzieś to słyszalem .
  • E
    17.09.2014 11:13
    Bardzo mądry tekst. Dzieci i młodzież to wszak nie roboty, które da się automatycznie, łopatologicznie zaprogramować. Problem w tym, że gdzieś ten fundament życiowej mądrości młodzi ludzie muszą zdobywać, by przeciwstawić się absurdom szkolnym - gorzej, gdy nie wychodzą ukształtowani w rodzinach. Trafnie Pan też zauważa, że nauczyciel w szkole, jako reprezentant systemu, może (i powinien) szanować odrębne zdanie uczniów, przedstawiając swoje racje, pozwolić rozwijać się według racji odrębnych (zwłaszcza w szkole średniej). Jeżeli zrozumielibyśmy tę kwestię, to i katolicy nie baliby się nauczycieli lewicowych, i lewica nie trąbiłaby o katolickiej indoktrynacji. Z własnego doświadczenia powiem - duże liceum, w pokoju nauczycielskim 50 osób, przekrój poglądów. Nikt z uczniów w ciągu ostatnich lat nie zgłaszał problemów z dyskryminacją światopoglądową. A jeśli się skarżyli, to raczej na niesprawiedliwą ocenę, niekonsekwencję nauczyciela, nadmiar wymagań - a te chyba nie zależą od światopoglądu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    9°C Sobota
    rano
    17°C Sobota
    dzień
    18°C Sobota
    wieczór
    15°C Niedziela
    noc
    wiecej »