Trochę jednak nadreptać się trzeba i małymi nóżkami, i tymi trochę większymi nożyskami.
Dorosły usiadł z dziewczynkami do gry. Mała Agusia bardzo nie lubi przegrywać. Zresztą kto lubi? Jej siostra błyskawicznie dostrzega na planszy właściwy obrazek, szybko uderza ręką w dzwonek. Dorosłemu nawet okularach nie idzie tak dobrze. Trzeci na mecie. Agusia druga, ale co z tego? Tylko pierwsze miejsce się liczy, a to przypadło siostrzyczce.
Agusia niepocieszona i naburmuszona jęczy: „Już chciałabym być w niebie…” Dziwnie jakoś robi się Dorosłemu. Właściwie trzeba by się cieszyć się, że dziecko pilnie słuchało na przedszkolnej lekcji religii słów pani katechetki o tym, że niebo jest najwspanialszym z miejsc. No to pochwalić? Czy raczej zacząć szukać terminu do psychologa? Albo lepiej puścić mimo uszu, bo przecież przejdzie jak całe to dziecinne naburmuszenie. Czy też, myśląc o trudach mijającego i nadchodzącego dnia, jęknąć: „Ja też”… Może realistycznie zauważyć, że droga do nieba jest długa. Trochę nadreptać się trzeba i małymi nóżkami, i tymi trochę większymi nożyskami. Albo - pomijając całe to niebo, z którym mała ni stąd ni zowąd wyskoczyła - powolutku i cierpliwie uczyć, że w życiu nie zawsze się wygrywa? Że i przegrać trzeba umieć...
Tak, tak, mogą sobie dzieci zanucić, że niebo jest najwspanialszym z miejsc. Mogą nawet głośno, prawie krzycząc, śpiewać „Solo Dios basta” jak na roratach parę lat temu. Byle… No właśnie. Byle nie traktować tego przesadnie serio – jak zapewne powiedziałby Dorosły, który – jak to większość dorosłych - preferuje umiarkowanie. Świętym być. Piękne i fascynujące. Kto jednak chciałby mieć w domu na przykład świętą Teresę Wielką jako dziecko? A to z wypiekami na twarzy czyta życiorysy świętych zamiast dziecięcych lektur, a to z motywów religijnych wybiera się w daleki świat i szukaj jej, a jeszcze tłumacz się przed całym światem, że naprawdę nie ty jesteś winien jej szalonym pomysłom.
Bez przesady – mruczy Dorosły, z lekka gasząc fascynacje dziecięce albo te młodego człowieka. Sporo dobrych recenzji zebrał film „Niedziele,” o dziewczynie, która wbrew rodzicom wybiera życie w zakonie. Ma przy tym ostro pod górkę. Nic dziwnego. Przy takiej rodzinie – chciałoby się rzucić. Czy tylko przy „takiej” ? Życie powszechnie uznawane za normalne, wnuk a może gromadka wnucząt – czy nie takie jest marzenie większości rodziców, których dzieci niebawem wyfruną z gniazda, wchodząc w dorosłe życie? A jeśli nie, to przynajmniej zwyczajne życie zwyczajnego singla – praca, wyjazdy w dalekie kraje, dla przyjemności oczywiście, nie pracy misyjnej.
Pomyślmy o tym, o zainteresowaniach i fascynacjach, które dorośli gaszą, o głosie powołania, który w dzisiejszych warunkach trudno usłyszeć, a jeszcze trudniej pójść za nim - nie tylko z okazji nadchodzącego Dnia Życia Konsekrowanego.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Decyzja wynika z zaniepokojenia NATO działaniami Rosji w Arktyce.
ABW musi wyjaśnić powiązania Swietłany Czestnych z rosyjskim reżimem.
Jednym ze znaków czasu jest wzrastająca liczba zaburzeń psychicznych.
To byłaby pierwsza papieska wizyta w tym księstwie w czasach nowożytnych.
Za ustanowieniem unijnej listy bezpiecznych krajów pochodzenia głosowało 408 europosłów.
Wróg wykorzystuje wrażliwość rodzin. Los Ukraińców jest im obojętny.