Czy ten płot stoi w dobrym miejscu?

Miłość do prawdy wymaga, by pytać, czy dobrze ją zrozumieliśmy.

Ostatnie dni maja... Tak, powróci za rok, ale już opatrzony inną liczb określającą maj którego to roku. Jak ten czas leci: nie tak dawno martwiliśmy się „pluskwą milenijną”. A pandemia człowiekowi w moim wieku wydaje się być czymś, co działo się ledwie przedwczoraj, a tu proszę...  Cóż, „czas ucieka wieczność czeka” jak przeczytałem kiedyś nad wejściem na pewien cmentarz. I o czym przypominały dawniej zegary, które ustawiano w kościołach... 

W Polsce wrzenie o dopłaty do składek ZUS artystom. Przy okazji dowiadujemy się, że część z nich uważa nie tyle, że mają mało, ale że powinni mieć więcej niż kasjerka w sklepie. Hm... O ile sobie dobrze przypominam czasy wspomnianej już pandemii, artyści (wraz z urzędnikami wszelkiej maści) w obawie przed chorobą zamknęli się wtedy w izolacji; wszystko albo nie funkcjonowało wcale, albo na pół gwizdka. Kasjerki w sklepach, mężnie (!) robiąc swoje, były jednymi z tych, które uratowały nas przed totalnym chaosem. Myślę, że i dziś ich praca jest nam znacznie bardziej potrzebna niż twórczość niejednego nazywającego się artystą...  W sumie jednak to przekonanie „elit”, że im należy się więcej niż „plebsowi”, to nic nowego, prawda? Pamiętają państwo te narzekania, po wprowadzeniu 500+, że w ICH miejscach (nieustającego) wypoczynku i zabawy pojawiła się hołota? 

Ale dziś jednak o czymś innym. Parę dni temu (u nas dziś) ukazał się wywiad z byłym szefem dzisiejszej Dykasterii Nauki Wiary, kardynałem Gerhardem Müllerem na temat planowanych przez Bractwo Piusa X święceń biskupich. Święceń bez zgody papieża oczywiście. To, wedle prawa kanonicznego, akt schizmy. Czy do tego dojdzie, jak sprawy potoczą się dalej – trudno dziś wyrokować. Kardynał Müller przypomniał jednak przy okazji co jest powodem, dla którego członkowie tego bractwa dystansują się od Kościoła katolickiego. Tak, lefebrystom (jak się ich nazywa) chodzi generalnie o decyzje Soboru Watykańskiego II i to, jak owe decyzje wprowadzano potem w życie. Nie o wszystkie rzecz jasna, tylko niektóre. I choć kojarzymy ich zazwyczaj przede wszystkim jako ludzi przywiązanych do przedsoborowej liturgii, to nie ta kwestia jest sednem problemu. Lefebryści kontestują przede wszystkim trzy sprawy: zgodę na wolność religijną, dialog międzyreligijny i ekumenizm. Słusznie?

Jak zauważył kard. Müller akceptacja wolności religijnej bardzo przydaje się dziś przede wszystkim chrześcijanom. Zarówno w świecie zlaicyzowanym, jak i w świecie zdominowanym przez inne religie, zwłaszcza islam. To dzięki wolności religijnej nie jesteśmy zmuszani do bezwzględnego posłuszeństwa dla wymysłów często dziś wrogich chrześcijaństwu państw. No i trochę lepiej chronieni są też przed religijnym totalitaryzmem nasi bracia w wierze tam, gdzie są religijną mniejszością. Pomysł, że Kościół powinien działać tak, by państwa zmuszały do wiary katolickiej – bo jak inaczej rozumieć odrzucenie zasady wolności religijnej w praktyce – jest tak utopijny, że nie wiadomo jak to właściwie skomentować. I niezgodny z tym, co wiemy o Bożym wobec nas zamyśle. W najbliższą niedziele na przykład usłyszmy w Ewangelii, że Bóg kocha świat, że chce by człowiek został zbawiony. Ale że wszystko zależy czy uwierzymy w Chrystusa, czy nie. Czy naprawdę ma sens zmuszanie do kierowania się chrześcijańskimi zasadami – ze strachu przed np. grzywną czy więzieniem – bez wewnętrznego przyjęcia Chrystusa? No tak, niektórym misjonarzom wieki temu tak się wydawało. Dziś ich działanie oceniamy jako zbrodnie... Związane złamaniem II przykazania.

A dialog międzyreligijny? Oczywiście, jak to czasem zauważamy, może się zdarzyć, że zapędy jego entuzjastów mogą doprowadzić do relatywizowania wiary, że Chrystus jest jedynym zbawicielem człowieka. W dialogach tych nie chodzi jednak o „wynalezienie” nowej religii, która by połączyła w zgodzie wszystkie dzisiejsze, ale o budowanie zgody między ich wyznawcami; tak, by różnice religijne nie stawały się powodem rękoczynów, z wojnami włącznie. A jak niewiele do nich trzeba uświadamiamy sobie, gdy patrzymy na wojny... między kibicami. Czy to źle, gdy w dialogu staramy się rozbroić to zagrożenie?

Podobnie jest z ekumenizmem. Tu chodzi oczywiście o to, by każdy z Kościołów i każda ze wspólnot chrześcijańskich przemyślała co zrobić, by być wierniejszym Chrystusowi, i w tym zbliżeniu do Chrystusa spotkać się z innymi Jego wyznawcami. Przecież łączy nas jedna wiara w Jedynego Zbawiciela, łączy nas jeden chrzest. A wielu akatolików staje się tez męczennikami. Za tę ich miłość do Chrystusa, miłość aż do przelania krwi, mamy ich besztać?

Może się wydawać, że wspomniane kontrowersje to spór o rozumienie Ewangelii. Kościół „papieski” akcentuje miłość, „lefebryści” (i wielu innych, mniej radykalnych  tradycjonalistów) prawdę. Ale to nie tak. Lefebryści uważają, że rację ma ten, kto ostatni postawił w tym a nie innym miejscu płot. Ostatni przed Soborem Watykańskim II, bo to od tego właśnie czasu płotu już niby przesuwać się wolno. „Kościół papieski” natomiast ma odwagę, czytając Ewangelię, ojców Kościoła, wskazania soborów wielu wieków, zadać pytanie o to, czy słusznie płot postawiono w tym właśnie miejscu. Nie ma tu więc sporu między miłością a prawdą. Jest tylko spór o prawdę. O to, czy Duch Święty ciągle może „doprowadzać nas do całej prawdy” (jak o Nim powiedział Pan Jezus) czy cała prawdę już poznaliśmy i Duch Święty nie jest już nam do tego potrzebny. 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
23°C Wtorek
wieczór
20°C Środa
noc
16°C Środa
rano
22°C Środa
dzień
wiecej »