Trwa akcja ratunkowa w kopalni miedzi ZG Rudna w Polkowicach, gdzie w sobotę przysypany został 31-letni górnik, operator ładowarki.
Mężczyzna żyje, jest w kontakcie głosowym z ratownikami.
Jak poinformowała w sobotę PAP rzeczniczka prasowa Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach Edyta Tomaszewska, w kopalni na głębokości ponad 1000 metrów opadły skały stropowe i uwięziły operatora ładowarki w maszynie.
"Obecnie nie jestem w stanie powiedzieć w jakim stanie jest górnik, ale wiem, że pozostaje w kontakcie z ratownikami" - dodała Tomaszewska.
Mężczyzna, który ukradł czaszkę, zalewał ją betonem. Specjaliści próbują obecnie wydobyć relikwię.
Krzyż został celowo ścięty, a następnie wrzucony do wąwozu...
Abp Tomasz Grysa dotychczas reprezentował papieża m.in. na Madagaskarze, czy Seszelach.