Lekarze, nie dajcie się

Dziękuję tym, którzy podpisali deklarację wiary. Teraz przynajmniej gramy w otwarte karty. Do tej pory człowiek był skazany na pocztę pantoflową i metodę chybił-trafił. A zdrowie to nie totolotek.

„Rzeczpospolita” opublikowała dziś wyniki sondażu, według którego mniej więcej na pół dzieli polskie społeczeństwo kwestia, czy lekarz ma prawo postępować zgodnie ze swoim sumieniem, czy też nie.

Awantura o to (bo trudno nazwać tę sytuację dyskusją) trwa od kilkunastu dni. Na różne sposoby wyśmiewa się lekarzy, którzy tę deklarację podpisali. Dzisiaj np pojawiły się prześmiewcze memy. Wczoraj była rozmowa z lekarzem, który ponoć podpisał deklarację, ale potem przyznał, że tak naprawdę został wprowadzony w błąd, bo co prawda podpis złożył, ale nie wiedział, pod czym, bo treści mu nie pokazali, oszuści. Jak słusznie zauważyło kilku komentatorów pod tym przecudnej urody wywiadem, dobrze, że nie podpisał weksla lub zamówienia na drogocenne garnki, ale mniejsza o to.

Najgorsze w tym całym wrzasku wokół deklaracji wiary są sugestie, że lekarzy, którzy ją podpisali należy czym prędzej pozbawić zajmowanych stanowisk lub też kontraktów z NFZ.

Tak jakby te 3 tysiące osób (spośród ponad 120 tysięcy) lekarzy, pielęgniarek, studentów medycyny zadeklarowało, że nie będzie ratować ludzi, którzy ratunku potrzebują. Bo ludzkie ciało jest nietykalne i nie wolno w nie zabiegami medycznymi ingerować.

Ależ to jest oczywista bzdura i bujda na resorach. Nic takiego pacjentom nie grozi. Chodzi tylko o to, że osoby podpisujące deklarację wiary nie wyrażają zgody na to, by przymuszać je do przeprowadzania takich zabiegów jak in vitro, aborcja, eutanazja czy do przepisywania antykoncepcji.

Proszę wskazać, gdzie tu dotykamy tematu ratowania życia. Aborcja, eutanazja, in vitro... Gdzie tu mamy do czynienia z człowiekiem, który znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci, a zły lekarz mówi: stop, umieraj, moje sumienie nie pozwala mi pomóc. Bzdura to jest.

Bardzo dziękuję tym lekarzom, którzy deklarację podpisali. Dziękuję z tego powodu, że teraz przynajmniej wiadomo, do kogo się udać, jeśli chce się mieć pewność, że człowiek będzie leczony nie tylko w oparciu o rzetelną wiedzę medyczną, ale także w zgodzie z moralnością chrześcijańską.

Do tej pory informacje na ten temat rozchodziły się pocztą pantoflową. Człowiek musiał rozpytywać, do którego lekarza iść, by na wstępie nie usłyszeć np o inseminacji, in vitro, albo o tym, że prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z wadą genetyczną jest takie czy owakie i może lepiej "ciążę zakończyć". I w drugą stronę. Ktoś chciał, żeby mu lekarz przepisał antykoncepcję. Idzie do lekarza, a tu przykra niespodzianka. Lekarz nie przepisze. Proponuje za to inne, mniej wygodne, rozwiązania, ale za to zgodne z jego sumieniem.

Przykłady można mnożyć. Można jeszcze spytać, gdzie należy skarżyć się na tych lekarzy, którzy zamiast szukać przyczyn niepłodności, na dzień dobry przebąkują o inseminacji czy in vitro, bo to mniej kłopotliwe rozwiązanie niż robienie bardzo dokładnych badań (jak w naprotechnologii). W dodatku problem najczęściej pozostaje, bo o ile przy napro w dużej części przypadków leczenie przeprowadza się raz, rozpoznaje przyczynę i ją usuwa, o tyle przy in vitro nie ma mowy o eliminowaniu problemu. W sumie dobrze, bo pacjenci wrócą, ale czy to uczciwe, czy o to chodzi tym wszystkim, którzy tak krzyczą dziś o dobru pacjenta?

Dzięki deklaracji dr Półtawskiej teraz mamy jasność, kto jest kim i u kogo się leczyć.

Mam jednak nieodparte wrażenie, że w przypadku tej awantury nie o wolność czy dobro chodzi. Wygląda to tak, jakby chodziło o zupełne przeciwieństwo wolności wyboru. Próbuje się reżimowymi metodami, wyśmiewaniem, zastraszaniem zmusić część społeczeństwa do tego, żeby robiła rzeczy, których robić nie chce i z którymi się głęboko nie zgadza. Czy wolność nie polega na możliwości dokonywania wyborów właśnie? Nie podoba mi się postępowania doktora A, idę do doktora B. Super, że już wcześniej znam jego poglądy i nie muszę osobiście robić testu prób i błędów. Ale nie. W tym konkretnym przypadku definicja wolności polega na tym, że wszyscy mają tańczyć tak, jak zagra im pewna z góry narzucona kapela. Niedoczekanie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • rozumek
    03.06.2014 23:35
    Wielce Szanowny Autorze,
    1. Deklaracja wiary... (w skrócie DW) jest dokumentem absurdalnym, a przedstawienie jej w tej formie jest albo aktem głupoty, albo cyniczną prowokacją. To moralny szantaż, tym bardziej żenujący, iż wywoławszy konflikt, zmusza lekarzy-katolików do tłumaczenia się przed innymi, iż nie są zapiekłymi religijnie idiotami, ani - z drugiej strony - indyferentnymi tchórzami, bo nie zamierzają podpisać. To jednak tylko otoczka, bowiem...
    2. w istocie DW jest heretycka. Nawet w powierzchownej, nieprecyzyjnej i ogólnie pompatycznej formie. Miesza porządki sacrum i profanum, jakby nie było ani Vaticanum II, ani choćby zdrowego rozsądku. Tu konieczny byłby dłuższy wywód, ale nie ma miejsca...
    3. Wiara różni się istotnie od ideologii. A do tejże sprowadzono wiarę. Pomieszano ponadto sumienie (indywidualne) z przekonaniami (grupowymi) oraz doktryną (kościelną). Podobnie - prawo naturalne utożsamiono z prawem Bożym (co chyba nie jest aż tak skomplikowane po podstawowym kursie filozofii). DW zakłada też zasadniczo, iż chodzi tylko sumienie prawidłowe. Bo niby, jak inaczej ma być zgodne z prawem Bożym... Zapomina jednak, iż klauzula sumienia jest nie mniej aktem racjonalnym. Odwołanie się w takim wypadku do (swego rodzaju dokumentu wewnętrznego) byłoby dla lekarza bezdyskusyjną kompromitacją. Innymi słowy bałagan pojęciowy, prowadzi do głębszego zamieszania.
    4. Pomijając pozostałe ułomności (a słabych stron DW jest więcej, lecz póki histeria trwa, nie ma co się pastwić) równie dojmujące są groteskowa forma (kiczowate tabliczki ni to nagrobne, ni to stylizowane na mojżeszowe) oraz pseudo krucjatowy ton. Dziś nijak krucjat średniowiecznych bronić się nie da (ewangelicznie). Przyniosły niewyobrażalnie wiele zła, cierniem tkwią w pamięci arabskiej, dzielą nawet chrześcijan - Grecy do dziś nie potrafią zapomnieć złupienia Konstantynopola w 1204 r... A rozsądny katolik wstydzi się ich niewymownie. Podobnie niestety jest z DW. Na pozór piękne wotum i dar. Podobnie, jak błyszczące zbroje, barwne chorągwie, herby na tarczach i pawie pióra. O jednych i drugich - ze smutkiem i trwogą da się jednak powiedzieć to samo: zakute łby. Niestety. Zamieniając Ewangelię w ideologię, mają zasadniczo wokół siebie śmiertelnych wrogów, a nie - bliźnich. Więc łoją. A reszcie - wstyd. Patrzeć i słuchać.

    Dziękuje Pan za podpisanie? Ja się martwię, bo to znaczy, że podpisujący albo idą na ślepo (naiwnie?), albo są owładnięci przekonaniem, iż prowokując innych, osiągną to, co mogą na wiele lepszych (i skuteczniejszych) sposobów.

    Stwierdzenie zaś, iż wreszcie wiadomo, kto jest kim i gramy w otwarte karty - pozostawiam bez komentarza. Rozum, podobnie jak zdrowie - to nie totolotek. Chyba, że - jako Autor - -zechce Pan wyjawić, w jakich to sprawach potrzebna może być owa poczta pantoflowa?
  • KTT
    05.06.2014 08:27
    Szczęść Boże,
    Dziękuję za ciepłe wsparcie...jestem lekarzem i bardzo jest nam potrzebne wsparcie w walce o sumienia. Od wielu - właściwie dziesiątek -lat trwa na świecie walka o ludzkie sumienia.
    Problem poruszony w Deklaracji to szczyt góry lodowej - w punktu prawnego - jeśli widzę, że przestępca morduje drugiego człowiek i nie reaguję - jestem winna współudziału, jak więc nazwać przepisy dodatkowe obowiązujące przy klauzuli sumienia - ja nie zabijam ale wskaże kto to zrobi?
    Deklaracja Wiary to sygnał...wiele osób chyba nie zna sytuacji zaistniałych w świecie tzw. cywilizacyjnym - o przeprowadzonych procedurach klonowania ludzkiego zarodka - mało tego hybrydowania z zarodkiem zwierzęcym! Niedługo dojdzie do nas fala eutanazji - kto nie wierzy - proszę zainteresować się problemem w Belgii, innych krajach. Jeśli nie przemawiają do ducha człowieczego fakty, no cóż. Może dojść do sytuacji, że ktoś będzie miał bliską, kochaną osobę w stanie ciężkim w szpitalu i przy porannych odwiedzinach dowie się, że zgodnie z uchwaloną ustawą - jak już jest w niektórych krajach Europy - nie rokowała poprawy zdrowia i komisją w nocy podjęła decyzję o zakończeniu życia...mówią na taki proceder terminacja...nie życzę tego nikomu, więc zwierajmy szyki, kto żyw...
    Z Panem Bogiem
  • Pacjentka
    05.06.2014 10:08
    A ja się cieszę. Dlaczego tyle osób dziwi się tym lekarzom co podpisali?
    Jeszcze będąc w liceum zastanawiałam się jak to jest, ze np. ginekolog ma leczyć - a prawo państwowe przewiduje aborcję i ten sam lekarz ma dokonać aborcji w swietle prawa, jak potem może on spokojnie spać czy przystępować do Komunii Św.??? Efekt - wiedziałam, że m.in. z tego powodu nie chcę zostać lekarzem, bo jak tu pracować zgodnie z sumieniem???
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    22°C Poniedziałek
    wieczór
    17°C Wtorek
    noc
    13°C Wtorek
    rano
    20°C Wtorek
    dzień
    wiecej »